Droga młodzieży nasza, kończył przemówienie swe p. dr. Zaleski, ty masz wyobrażenia, jakże jestem szczęśliwy, że mogłem dożyć do tej chwili, w której nie tylko że możesz czerpać wiedzę w języku własnym, ale że i rząd polski bierze cię pod opiekuńcze ojcowskie skrzydła. Szanuj i kochaj swych przewodników i profesorów, oni są Ci prawdziwymi Przyjaciółmi! Szanuj i kochaj swą uczelnię i wykorzystaj ze wszystkich sił swoich możność czerpania wiedzy w języku właściwym, albowiem ka- torgą jest uczyć się przymusowo w języku obcym, wrogów.
Życzę Ci wszelkiej pomyślności pod skrzydłami Orła Białego (Huczne oklaski).
Mowa p. Sędziego Rokitnickiego.
Z kolei p. Sędzia Rokitnicki roz- tacza płynną swą mową oratorską, jako dawny wychowanek tego gimnaz- jum, okropne obrazy okresu zapew- ne najcięższego bo Apuchtinowskiego.
W tym okresie system rusyfika- katorski dosięga swego szczytu! Rząd moskiewski nasyła już nie bez- myślne stupajki, ale demoralizatorów i prowokatorów. System policyjno- szpiegowski zapanowywa nietylko w murach uczelni, ale i przenosi się na domy prywatne. Pedelowie pod- słuchują i denuncjują uczni. Za sło- wo wymówione po polsku grozi ka- ra 12 godzinnego aresztu, często o chlebie i wodzie. Wśród ciała pro- fesorskiego spotyka się i polaków renagatów którzy są gorsi stokroć od moskali-prześladowców.
Niespożytą potęgę ducha posiada nasz naród, jeżeli w tych warunkach nie uległ kompletnie judowiści demo- ralizacji, deprawacji, bo to nie była nauka, ale parodja wiedzy w połą- czaniu z prawdziwą katorgą i mor- downią myśli.
Jak jasno w tym okresie i prze- dziwnie świetlanie występują w mro- kach tego okresu, niektóre postacie profesorów dobrych polaków. Z nara- żeniem się często na Sybir i więzie- nie korzystają oni z każdej chwili, aby czy bądź przez trafną analogję, czy też pobocznie dać spragnionej mlodzieży nieco posilniejszej rodzin- nej strawy.
Do dziś dnia w Płocku przeby- wają jeszcze dwaj cisi bohaterowie
tego okresu. Są to panowie profeso- rzy Rutski i Stodółkiewicz.
Cześć im za to! (Powszechne brawa).
Mówca życzy młodzieży, aby te- raz wykorzystała sprzyjające okolicz- ności dla dobra swego własnego i dobra kraju !
Mowa p. dr. Kopczyńskiego.
I jeszcze jeden z wychowańców tejże szkoły, obecnie piastujący sta- nowisko Naczelnika wydziału higieny szkolnej przy Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w Warszawie p. dr. Stanisław Kop- czyński, malowniczo opowiada nowy okres w tej martyrolgji ucznia pol- skiego. Potężny ucisk moskiewszczyz- ny nie ustał w tym okresie. Jeszcze każde słowo polskie, wygłoszone w murach uczelni, grozi wysokimi ka- rami, a znaleziona w tornistrze książ- ka polska wydaleniem, ale już świ- tają promienie zarzewia nowego lep- szego jutra.
Młodzież potajemnie zbiera się w mieszkaniach na przedmieściach, za Wisłą, na niedostępnych wysep- kach Wiślanych, aby uczyć się w skry- tości historii i Literatury ojczystej, aby w kołach samokształceniowych wypełnić luki przeraźliwe, jakie da- wało nauczanie w gminazjum ro- syjskim.
Gdy mówca dojeżdżał dnia po- przedniego do Płocka, stare te czasy stanęły mu jak żywe przed oczyma. Ale moc Boża wyższą jest nad ludz- kie rachuby. Powiew sprawiedliwości dziejowej zmiótł ciemiężców z po- wierzchni Polski. Kraj odetchnął swo- bodniej. Młodzież może pobierać nau- kę w warunkach normalnych, a włas- ny rząd polski roztoczyć nad nią mo- że swe opiekuńcze skrzydła. Korzy- staj z tego droga młodzieży i bądź w przyszłości ostoją i podporą włas- nego państwa!
Życzenia dyr. Niklewskiego
Po długotrwałych oklaskach, ja- kie nagrodziły mowę p. dyr. Kopczyń- skiego, zabrał głos w imieniu inicja- torów i organizatorów uczelni przy- były umyślnie z Warszawy, p. dyr. Zygmunt Niklewski i w gorących sło- wach wyraził radość i życzenia dal- szego rozwoju szkoły!
Trudne istotnie były początki i w pocie czoła łamać było trzeba
przeszkody i zapory, ale chwila obec- na, gdy państwo polskie obejmuje uczelnię w swe posiadanie, nagradza wszelkie mozoły i przykrości ponie- sione przez inicjatorów i organiza- torów.
Niech urasta pod tym dachem i w murach tej starożytnej uczelni twórcza, państwowa myśl polska! - (Gorące brawa).
Przemówienie wizytatora inspekcyjnego
Z kolei zabrał głos p. dyrektor Stefan Cybulski, wizytator inspekcyj- ny M. W. R. i O. P.
Mówca kładzie nacisk na wieko- wy związek Polski z Zachodem. Łącz- nikiem była tu łacina. Na kulturze łacińskiej, na kulturze romańskiej wzrastaliśmy od wieków. O tym nie powinniśmy zapominać! Nie wolno nam też spuszczać z oka tego faktu, że Polska wydała Sarbiewskiego i Janickiego, wieńczonego laurem w Rzymie! Tę jedność z Zachodem, na podstawie kultury romanowskiej, należy nam utrzymać. Związana z nią jest ściśle i wiara nasza katolicka. Nietylko mieczem, ale wiedzą i kul- turą i cywilizacją. Polska jest szań- cem Europy na Wschodzie. Dlatego młodzież zagrzewać się wzajem win- na do studjów na podstawach szero- ko pojętej wiedzy demokratycznego Zachodu. Szkoła, w której programie zajmuje wybitne miejsce łacina, któ- ra posiada wykład religji i kaplicę pod własnym dachem, posiada wielką przyszłość i śmiało wznosić można okrzyk: - Viwatt, floreat, ezescat ! - (Huczne brawa).
Mowa p. Kacpra Wojnara.
W imieniu 8 p. s. p. p. major Kacper Wojnar, działacz i pisarz lu- dowy z Krakowa, życzył serdecznie młodzieży uczelni, aby pod znakiem Orła Białego, nie skrępowana już wrogimi zakusami zdobywała czystą i wielką wiedzę.
Mówca zna dobrze sprawę Gór- nośląską, wie, że jest to kraina bez- spornie polska a lud jej jest polski, ale wskutek germanizacji, specjalnie zaś germanizacji szkolnictwa - plebi- scyt nie wypadł całkowicie na ko- rzyść naszą! Z 5000 nauczycieli lu- dowych tylko 13 miało odwagę przy- znać się do polskości. Oto co czyni ohydny system pruski w szkolnic- twie. Ten duch pruski, zachłanny
szczerzy ciągle do nas zęby! Musimy być przygotowani do odparcia każ- dej chwili jego zabornych zakusów. A do tego potrzebna jest wielka wiedza.
I w żołnierce, a zwłaszcza w ar- tylerji trzeba dziś bardzo dużo umieć.! Cóż dopiero mówić o walce pokojowej, w przemyśle, rzemiośle, nauce, sztuce, handlu. Do tej nauki w imię uczuć patriotycznych zagrze- wał też młodzież mówca gorąco, za co spotkały go żywe oklaski.
Depesze z życzeniami.
Po tym przemówieniu dyrektor Olszowski odczytał nadesłane z oka- zji aktu upaństwowienia depesze gra- tulacyjne, a mianowicie:
✽✽
„Przesyłam gorące życzenia pań- stwowemu gimnazjum, świetnej przy- szłości i wpływu zbawczego na kie- runek wychowania młodzieży pod umiejętnym kierunkiem pana Dyrek- tora ! Szczęść Boże”! Szelążek Adolf Biskup Sufragan Płocki.
✽✽
„Nie mogąc przybyć na uroczy- stość, zasyłam gorące życzenia po- myślnego rozwoju uczelni pod opie- ką rządu polskiego. Zacnemu Dyrek- torowi serdecznie życzę owocnej dla niej pracy. Kochanej Młodzieży, by w niej wyrosła na dzielnych obywa- teli kraju, prawych synów Ojczyzny. Vivat, floreat, crescat Alma Mater”! Kühn Starosta Częstochowski.
✽✽
„Jako jeden z założycieli i pier- wszy dyrektor drugiego gimnazjum polskiego w Płocku niniejszym skła- dam Radzie Opiekuńczej, Dyrekcji i Radzie Pedagogicznej powinszowa- nia z powodu upaństwowienia gimna- zjum. Wyrażam głęboką radość, że droga mi zawsze uczelnia dostąpiła zaszczytu, na który gorliwie i owoc- nie pracowała” Inżynier Jan Skupieński
✽✽
„Prastara polska świetność niech w murach Piastowych odżyje ku do- bru młodzieży”! Zarząd  Szkoły  Anieli  Wereckiej w Warszawie
„Obecność męża sprawiedliwe- go jest podnietą do czynienia dobrze, hamulcem do wstrzyma- nia od złego”.
Tak pisał myśląc o życiu i dzia- łalności Marszałka Małachowskiego, baron Serra, ówczesny rezydent fran- cuski przy rządzie Księtwa War- szawskiego w Warszawie. Ostatnie lata politycznego samoistnego bytu Polski, opromienione były zasługami i cnotami dzielnych, mądrych szla- chetnych i wybitnych polaków. Je- dni mieczem i krwią ofiarną pisali prawo nasze do niepodległości, inni owocną działalnością obywatelską starali się byt nasz podtrzymać. Jednym z największych i najlepszych synów i obywateli kraju jest Stani- sław Małachowski. Dobrze się stało, że w dzisiejszych przełomowych czasach, kiedy troską całego narodu jest pomnożenie dzielnych pra- wych i mądrych obywateli, by ci na równe drogi wyprowadzili nasze ży- cie, drugie gimnazjum bierze za pa- trona, za swój drogowskaz i ideał Marszałka Stanisława Małachowskie- go. Jakże wiele gębokich myśli i porównań nasuwa nam samo zesta- wienie epoki, w której żył i którą tworzył Małachowski, z czasami obec- nymi!
Najszlachetniejsi synowie ojczy- zny usiłują podźwignąć i wesprzeć walący się gmach ojczysty, odnowić zmurszałe w nim części, do pracy pociągnąć wszystkie warstwy, rów- nając je, o ile to możliwe, w pra-wach. Obojętność szerokich warstw wobec tej pracy, uparty egoizm od góry i od dołu, zawiedzione nadzieje na pomoc serdecznych i mniej ser-
decznych przyjaciół, kłamstwo, obłu- da i przewrotność zdradzieckich są- siadów - oto obraz czasów Stanisława Małachowskiego.
A dziś?! Wróceni życiu samoist- nemu nie wiele cnót potrzebnych do niego wnosimy. Obojętność ogółu względem losu państwa, żerowanie w ciężkich chwilach i okolicznościach, obłuda haseł, okrywających brutalny egoizm, nienawiść wrogów, obojęt- ność życzliwych i przyjaciół, krzyw- dy i poniewierki na forum między- narodowym, a nadewszystko wewnątrz karygodna lekkomyślność, motylko- watość życia, płytkość sądów, dema- gogia, prawie zanik ducha ofiarno- ści z własnego mienia na rzecz oj- czyzny. O, jakżeż Cię potrzeba wielki Arystydesie Polski! Jakże Cię brak Marszałku, byś swoim wzniosłym duchem podźwignął na właściwe wyżyny sejmujące stany i wskzał im „suprema lex - salus reipublicae”, jakżebyś wielką usługę oddał sprawie ojczystej, gdybyś swym wymownym słowem, którym otwie- rałeś obrady wiekopomnego cztero- letniego sejmu, przypomniał naszym przeszłym, obecnym i przyszłym rzą- dom!
„Dążenie moje do tej chlubnej w narodzie usługi nie mocą dumy i miłości własnej powziąłem, lecz szczerością ducha usługi mej oj- czyźnie, którą nad własność istnoś- ci mojej przekładam.”
Nie mocą dumy, ale mocą miłości służył Ojczyźnie marszałek Małachow- ski. Pierwsze zasługi położył dla niej na stanowisku marszałka trybunału koronnego. Były to czasy "rozwiel- możnionej prywaty i buty możno- władczej, bezmyślnego i warcholskie- go pieniactwa, wstrętnego i nieprzy- stojnego ściągania sprawiedliwości z jej wyżyn w bagnisko przekupstwa, intryg i bezcześci. Z tych mroków
wywiódł trybunał jego marszałek, ukrócił nadużycia, wprowadził ład, rygor i poszanowania prawa, jednał zwaśnionych od kilku pokoleń, wy- niósł sobie miano Arystydesa pol- skiego. Na stanowisku następnym referendarza koronnego zasłynął Ma- łachowski, jako obrońca chłopa, jako jego ojciec.
A kiedy przyszły czasy sejmu wielkiego, głos opinji publicznej wska- zywał na Małachowskiego, jako naj- godniejszego marszałka sejmu, na któ- rym tak wielkie pokładano nadzjeje. Mimo niechęci króla, mimo niecnej agitacji moskali i ich stronników, którym Małachowski nie chciał ule- gać, został on wybrany na posła z wojewódz. sandomierskiego, a 6 go października 1788 r. rozpoczął swą rolę, jako marszałek wielkiego sejmu. Pełnił ją chlubnie i godnie, mądrze i pożytecznie. Dwie sprawy leżały mu na sercu: mieszczan i chłopów. Kiedy umarł światły Dekert, Mała- chowski prowadził sprawę mieszczan i uwieneńczył ją postanowieniem z 18 kwietnia, a sam pogodził i zbratał stany, wpisując swe nazwisko do ksiąg mieszczaństwa warszawskiego. W 11 dni później w sprawie chło- pów, własnych poddanych, tak pisał: „Najwyższa Opatrzność, gdy mnie raczyła obdarzyć losem umieszczenia w tym stanie urodzenia, do którego przydała majątek, składający się z dóbr obsadzonych ludźmi stanu chłopskiego będących, których z mo- cy religji, jako bliźnich, a z czułości serca, jako pracujących, mając za uczestników do majątku mego, po- wziąłem myśl w wywjązaniu się im nadaniem wolności w mych dobrach zostającym, chcąc wskazać, iż szczy- cąc się być ich panem, nie zapomi- nam być ich ojcem. Pięknie i szla- chetnie czuł człowiek, który tak pi- sał! Naród chciał, że lwia część za-
sług około stworzenia konstytucji 3-go maja Małachowskiemu przypadła w udziale, to też nazwisko jego splot- ło się nierozerwalnie z konstytucją 3 go maja, to był ostatni wielki mar- szałek wielkiego sejmu.
Ofiarności z mienia składał Mała- chowski liczne dowody, trzy szcze- gólnie: ofiarowanie hipoteki swych dóbr pod zastaw bankierom, udziela- jącym pożyczki Ojczyźnie, wykup za własne pieniądze broni od prusaków, poręczenie swym majątkiem wypła- calności skarbu księstwa warszaw- skiego. Rok 1809 i poprzednie od 1807, kiedy witał Napoleona w War- szawie, były latami zbierania laurów: prezes rady ministrów, potym prezes senatu. Zabrał ostatni raz głos w ro- ku 1809 na posiedzeniu sejmu księst- wa warszawskiego, 10 marca głos je- go rozlegał się w sali obrad, a 29-go grudnia zakończył żywot ofiarny i prawdsiwie obywatelski.
Wśród wzsystkich cnót Wielkie- go Męża dwie zwłszcza uderzają: 1) wrodzona i przyrodzona prawie uczciwość, 2) poczucie świadomości obowiązków obywatelskich. Obie niesłychanie cenne i niesłychanie rzad- kie w czasach dzisiejszych, obie roz- winęło w nim i pogłębiło wychowanie szkół zreformowanych i oświeconych. Oby obie te cnoty towarzyszyły mło- dzieży, która wyjdzie z murów uczel- ni, jego mianem nazwanej. Małachow- ski jest typem światłego, czynnego i rozsądnego organizatora, uczciwego i prawego obywatela, wiernego syna Ojczyzny. Wyrósł on, odkarmiony ziarnem światłej szkoły i odrodzonej myśli politycznej, niechże sam w ser- cach młodzieży swym wielkim przy- kładem cnoty krzewi, niech tworzy nowe pokolenie mocarzy ducha, niech będzie „podnietą do czynienia dobrze”. Z. Maciejowski.
Elektroniczna wersja gazety sprzed 100 lat
Celem powyższej wersji jest przybliżenie wydarzeń, jakie miały miejsce we wrześniu 1921 roku w ówczesnym II Gimnazjum Macierzy Szkolnej w Płocku.
Bazując na archiwalnych materiałach, odtworzona została zawartość dwóch kolejnych wydań Kurjera Płockiego z 1921 roku, numery 220 i 221. Podjęto wszelkie starania, aby zachować oryginalny tekst bez wprowadzania jakichkolwiek poprawek. Ogólny wygląd gazety pozostał bez zmian.
Wersja opracowana przez absolwentów Małachowianki z lat 1963 i 1964 w składzie: Zbyszek Radzikowski - pomysłodawca i realizator, Andrzej Boruszewski i Staszek Trzeciak - konsultanci.
20-06-2021r.